poniedziałek, 6 lipca 2009

Jimm


Nazywam się Jimmy Wesley. Dla kolegów Jimm.
Chciałbym leżeć w siódmym niebie i nic nie robić, tylko bawić się jak małe dziecko. Od czasu do czasu zamienić się w dorosłą osobę. Wtedy moje przygody byłby niesamowite. Fruwałbym jak superman! Ratowałbym i broniłbym świat jak spider-man lub Batman! Przed wodospadem śmierci ratowałby mnie Transformer a rany ukajałbym pocałunkiem pięknej kobiety. Samolot (także Transformer) porywałby mnie w przestrzeń kosmiczną.
Po części sam jestem Trasformerem, ale jeszcze o tym nie wiecie.
Moim zadaniem jest pilnowanie świata, aby nikt nie zniszczył niebieskiej planety.

Kuba Rajski.

Pięcioletni Kuba

Czasem wystarczy, żeby do pokoju, w którym Kuba układa klocki i ogląda książeczki zajrzał nowy gość, aby wszystkie zabawki wylądowały w kącie. Chłopiec z dużą radością wita nowych ludzi. Wchodzi im na kolana, mocno przytula.
„Ciocia, ciocia, a na długo przyszłaś?” Kuba za każdym razem pyta oraz mocno zaciska piąstkę na ręku każdej nowo poznanej osoby.

Dom Dziecka dla dzieci chorych, Fundacji "Dom w Łodzi" jest to jedyne miejsce w Polce, które zostało stworzone z myślą o przewlekle chorych dzieciach, porzuconych przez swoje biologiczne rodziny.

Pięcioletni Kuba przyjechał do niego z Gdańska. Rodzice Kuby zrzekli się go krótko po jego narodzinach. Kubuś przyszedł na świat z poważną wadą serca, tzw. zespołem hipoplazji lewego serca, co oznacza, że nie ma wykształconej lewej komory. Dziecko z taką wadą musi w ciągu pierwszych lat życia przejść trzy skomplikowane operacje kardiochirurgiczne. Kuba miał już dwie. Pierwszą odrazu po urodzeniu, zaś kolejną dwa lata później. Za kilka miesięcy chłopiec przejdzie wiele badań i zostanie zakwalifikowany do trzeciego zabiegu. Operację tę ma przeprowadzić łódzka klinika profesora Jacka Molla, który jako jeden z niewielu kardiochirurgów w Polsce operuje tego typu wady u małych pacjentów.

Ola Jon